rzadko sie angazuje w jakies spoleczne dyskusje, nie jestem przykladnym obywatelem, ale ten chlop mowi dokladnie to, co mysle i co irytuje mnie w opolu, ktore ci idioci marnuja;
i wszystkie propsy dla gochy i antkera, hehe;
rzadko sie angazuje w jakies spoleczne dyskusje, nie jestem przykladnym obywatelem, ale ten chlop mowi dokladnie to, co mysle i co irytuje mnie w opolu, ktore ci idioci marnuja;
i wszystkie propsy dla gochy i antkera, hehe;
przy okazji numeru dla groha przypomnialo mi sie, ze mialem ciekawa zwrotke ze slangiem prezydenckim (ta malpa w czerwonym) i andrzejem krzywym, niezauwazona ona przeze mnie byla, dawno stracona matura, ktora dawno przepadla, kobieta odeszla z jakims glupcem, wpadla;
przytrafila mi sie, az wyslalem im mejla, z linkiem do zdjec, niech zobacza jakie lipne ryflowanie mnie wyslali, a przede wszystkim, po co mi druga lamana? co prawda szersza, no ale hantelki aktualnie bardziej mnie sa potrzebne;
nieco siedzielismy z mejem dzis i powrot zajawki na emeryturze nieznanego rapera, teksty sa niezle, refren dobry, bit odgrzany mega (chociaz mej ma tego nowego g*owna duzo, zaczalem pisac cos innego) i ogolnie zajawka jest w glowie, a rymy?
siedzialem wczoraj 3h w poczekiwaniu na lekarza, bo skonczylo sie bycie moje bycie z lekarskiej rodziny i zderzenie z publiczna sluzba zdrowia bylo bardziej niz za mocna, a dolna linia jest taka, ze pisanie hip-hopu jest czasochlonne, tak jak praca, ktora pracuje i zycie, co je zyje i takie tam, hehe.
moja babcia, mimo, ze odebrawszy wyzsze wyksztalcenie byla kobieta - zwlaszcza jak na swoje czasy - oswiecona i pracowala w wymagajacym duzej wiedzy zawodzie o wysokim statusie itd itp, jak sie niedawno dowiedzialem - dawala sie ponosic niedorzecznej irracjonalnosci czasem. tak sie sklada, ze mieszkajac kilkaset metrow od miejsca, gdzie akurat ja teraz, rowniez chodzila wieszac i zdejmowac pranie na strychu, no a ja razem z ta praktyka i w tym miejscu, tez odziedziczylem te jej metafizyczna nieracjonalnosc jakos;
babcia do tego stopnia bala sie *duchow* na strychu, ze zlala kiedys plastikowym wiaderkiem od prania sasiada, ‘pani doktor, to ja adas z drugiego pietra, czemu mnie pani bije?’, ja jeszcze nikogo nie spralem, ale tez sie dygam duchow, slowo daje;
podoba mi sie w pracy, ktora mam, ze w zasadzie nikt mi zupelnie nie mowi, co mam robic, to klawe, tylko trzeba sie pilnowac, zeby nie nie robic nic;
tymczasem w czesci pracy starej, ktora w adeemie instytucji zostawilem latem, nie kazdy chcial zaakceptowac to, ze nie lubie jak ktos mi bedzie mowil, co mam robic, zwlaszcza jesli to nie jest przydatna uwaga, tylko jakis glupi pomysl i musze niby sluchac o nim tylko dlatego, ze ktos jest jakims prorektorem, albo protegowanym prorektora i trudno powiedziec czemu, pomylil sie i mysli, ze wszystko wie najlepiej;
bieglem dzis obok szkoly, w ktorej uczylem sie i zawsze, a nie - przede wszystkim - kolo boja jakis DEWELOPER zbudowal osiedle z warszawy, wow, pamietam jak bylem maly i bylem u najsympatyczniejszego czlowieka swiata, dja romka, to mial normalnie domofon na bramie, wielki swiat;
zanim w ogole: ikea to moze i nieco pretensjonalny, ale bardzo tani i prosty sklep, wiec daruj sobie komentarze dziewczyno grabarza, szklarza, psychoanalityka;
otoz, jakis czas temu postanowilismy dokonac ekspansji garderobianej i zakupic pewien system przechowywania ubran u sympatycznych szwedow. generalnie sklada sie on z segmentow, ktore przyczepia sie do szyn mocowanych do sciany;
aaaaaaaa, wlasnie magu wyslala mi zdjecie mnie kiedy bylem na szybkiej porannej wycieczce w indochinach!!! widac, ze mamy DWUTYSIECZNY