Jan25 2012 tekst

zw*erzak

czesto widuje zwierzaka pod lidlem w dawnym polmozbycie, w sumie ma blisko z placu teatralnego, dzis costam gadalismy o smutku, zimnie i wyniosl wino z lidla, ale mowi, ze tak na prawde zbiera na kawe, mowie mu, ze niezdrowa, zwierzak, a on, ze tak na mnie mowia, a ty skad wiesz, no jak? plac teatralny, plac p*dala, a on, zwierzak lubi 4 rzeczy, pic, palic, kochac, szamac, a ja, a spac? ha, no tak, spac;

kmnt

Oct18 2011 wideo

wezne to na winilu, w kazdym badz razie taka mam nadzieje bynajmniej;

kmnt

Sep19 2011 wideo

prowadzac konsumpcyjny stosunek do zycia od paru dni mialem zawiazany supelek na chustce do nosa abym kupil dziadka do orzechow, w duce albo przynajmniej w ikei lub na pchlim targu w munster czyli w tk max. od kilku dni, a w zasadzie od kiedy na stole zjawily sie swiezutkie orzechy laskowe. dzis po branczu, ktorym, zostawszy w opolu, staramy sie nazywac obiad po robocie, tlumaczac sobie to tym, ze przeciez tu tez jest urzad wojewodzki, a moze kiedys metro - uswiadomilem sobie, ze masz to masz, nie masz to nie masz, i uzylem szmatki do naczyn, tulejki z tajwanu, ktora mocuje chinskie szkla do aparatu kompaktowego oraz mlotka. nie zdawali sobie sprawy pracowici chinczycy, ze tulejka rozegra pierwsze skrzypce w mojej postmaterialistycznej babci do orzechow - rozbite skorupki nie rozbryzguja na wszystkie strony.

kmnt

Sep5 2011 czat

o kawie, hermetyczne ale smieszne

  • chleb: ryszard
  • michal: no?
  • chleb: bo musze wyjsc cos zjesc i napic sie kawy
  • michal: aha
  • michal: no i?
  • chleb: moge przyjsc do ciebie dac ci klucze
  • michal: chcesz do mnie przyjsc, czy mnie zabrac?
  • michal: czy czemu o tym mi mowisz, aaaaaaa
  • michal: no spoko, tylko jak i tak do was wbijam po 16, to juz chyba nie trzeba, czy nie?
  • chleb: gdzie?
  • michal: na sienkiewicza
  • chleb: a my juz tam bedziemy?
  • michal: czy gdzie tam bedziecie z ojcem, zeby z wami se pojechac, a nie bedziecie?
  • chleb: ja nie wiem
  • chleb: bo nie gadalem jeszcze z ojcem
  • michal: no to zobaczymy
  • chleb: czyli nie przynosic ci kluczy?
  • michal: no chyba nie trzeba
  • chleb: dobra
  • chleb: no to ide pic kawe
  • chleb: jo
  • chleb: czy idziesz ze mna?
  • michal: no a dokad?
  • michal: ale kawe my mamy w przyczepie
  • chleb: aha
  • chleb: no dobra
  • chleb: czyli mam przyjsc do ciebie?
  • michal: no mozesz
kmnt

Aug25 2011 wideo

Bylismy na chwile na wakacjach w Austrii, ale padalo tam, wiec od razu pojechalismy do Slowenii i nad morze, na Istrie. Foty tu. Slowenia jest przyjemna. Styria i jej pagory i wina sa takze.

kmnt

Jul21 2011 wideo

hahaha, po pierwsze, zupelnia zapomnialem o tym hacku winilowym, a po drugie, co za psychofani to wrzucili!

kmnt

Jul13 2011 tekst

jozef w

pije lwiwskie w zwiazku z tym, ze babcia dala mi jakis pamflet z krotkim bio brata dziadka, ktory umarl w walkach z upa w 46, urodzony we lwowie w kolejarskiej rodzinie (nie dopisala wladza ludowa, ze wywlaszczona stala sie z zydowskiej robotnicza);

blog to smieszne, ale cos mi mowi, ze przetrzymam rok dwa i bede awangardowy;

kmnt

Jul9 2011 cytat

granola ze sliwkami i kakao, co ja wczoraj przypieklem, jest mega dobra
kmnt

Jun20 2011 obraz

polecialem do bielgorodu na konferencje, jesli slyszales jakies stereotypy o wschodzie, to to wszystko prawda, w zyciu nie bylem w takim szoku kulutrowym, ciagla kontrola, mega hierarchia no i toasty setkami, spiewy piesni i oczywiscie sama konferencja to tylko pretekst; no ale widzialem kijow i charkow, no i bylem w rosji i szczesliwie wrocilem, duzo historii, mocne, mocne. konieczno.

set fot tu;

kmnt

Jun5 2011 tekst

wyjazdy sluzbowe

Nie spalem juz 3 noce (ojej), z czwartku na piatek, wstalem przed 4, zeby byc na 8 w Poznaniu po wize do Rosji (!), z piatku na sobote przed 4, zeby byc na dworcu do Warszawy na wywiady, a z soboty na niedziele przyjechalem o 5 do Oplau ze stolicy.

W konsulacie kawalek Federacji Rosyjskiej, to juz sie ciesze na te krajoznawcza konferencje, zwlaszcza, ze lecimy z kolega przez Kijow i mamy tam w zasadzie cale popoludnie, noc i przedpoludnie na ogladanie, co i jak na Ukrainie.

Do samego Bielgorodu lecimy przez Charkow i chcemy jechac przez granice pociagiem, ale Rosjanie nalegaja, zeby przyjechac po nas autem, bo bedzie latwiej, wtf?

W stolicy Polski za to trzy dlugie i dobre wywiady, a potem jeszcze napotkalem Urbka z rodzina, Piovotem i zona i dzieckiem (!) oraz sympatycznym Rumunem, naprawde przesympatycznym.

Do Poznania lecialem autem, 4 tam, 4 z powrotem, Polska nie ma zadnego sensu, zwlaszcza, ze do stolicy lecialem pociagiem i prawie 6 godzin, a w pierwszej klasie syf, duchota i nie ma pradu, wiadomo, no i caly czas edge. Nastepne delegacje biore na moto, tylko przelicznik sie nie opyla.

kmnt