niesmieszne i nieciekawe, ale szkoda mi tyle pisania

Saturday, 27-06-2009

pare dni temu na rodzinnym zwolenniczaku robilem sobie uszczypliwe zarty z wykwintnej zastawy i entourage przystawkowego mojej cioci, zatknalem kwiat za ucho i wyslalem chlebu mmsa (ojej, nowoczesnosc) na kaszuby, odpisal mi, ‘k*rwa stary, co ty masz na glowie? i nie mowie o kwiatku’, a babcia siedziala obok i mowie, babciu krzys napisal i pokazuje, a moj inny brat wzial telefon i podaje babci, bo wiadomo, ze i tak nie doczyta/dowidzi, a babcia mowi, ze nie widzi i dala ojcu i ten mamie i klops, wpadl jak na paleniu szlugow za szkola na mowieniu brzydkich slow, powiedzmy, ze smieszne;

dzisiaj lukasz mi powiedzial, ze jak tymon  (stosunek pokrewienstwa: syn) zrobil cos nieeleganckiego, to kazal mu zdjac krawat wzamian, klient w krawacie jest mniej awanturujacy sie i nie przystoi, zeby nosil krawat jak jest taki niegrzeczny (nie powiem, co zrobil, ale wychowawczy dramat);

i dzis na innym rodzinnym zwolenniczaku u jasASPdom*cz.blogspot.com bylismy i jedziemy potem (ha oh ha) i jacys ludzie maja problem z autem, no i pomocny lewarek wyciagnal moj ojciec, moj brat wyszedl tez i tam ziomek mowi, ze mu sie SP*ERDOLIL lewarek, a ten sie pyta mamy, mamo, co to znaczy spierdolic? i grzana, zadzwonmy do chleba zapytac, no dobra to nie jest w ogole zabwne, przekresle to wszystko, co za.

Saturday, 27-06-2009

g*wno sie dzieje/wydarza

Wednesday, 24-06-2009

Niestety, pisze to kiedy leje na kato, bo powracam z dusznej galicji, gdzie pojechalem w zasadzie wydrukowac testy na egzamin, brawo.

Zmarnowalem na to 2h w deszczu na autobanie i kolejne dwie w zakladzie nakomplikowanie logistyki;

Zaparkowalem przypalowo na paulinskiej, po pol h szukania i wracam tam, a tu alarm swiruje, aha, bo pozyczylem auto od dziadka, bo peugot pojechal chleb nad morze, no i wyje i zacina sie, lokalna underclass krzyczala wylacz ten alarm z okien, a ja bylem jak o o;
Otwieram, pilot od alarmu, pilot od centralnego i gowno, immobilizer i nara, no to ja restart alarmu, kombinacje pilotami, tajny przycisk, okoliczny element przyszedl z delegacja i obczajaja auto obok, ze niby to tamto wyjem to im mowie, chlopaki wybaczcie te niedogodnosc, to moj woz nawalil, a oni, ze mi zaraz wpierdola, ale chyba to byl slang na cos, co sie robi gdzie indziej, bo poszli se, rzucajac, lawete se kup;

Gdybym mogl. Zadzwonilem do dziadka po tajne kody do alarmu, bo wyje, wylacza aie, wlacza, nerwy, no ale nic, wiec dzwonie do oli, czy w krolewskim miescie zna specow od elektryki, minela godzina, kody nie dzialaly, zrobilem nawet restart akumulatora i nic.

Chlop uprzejmym pan poczeka, pan usiadzie, sie zalatwi, godzina i bedzie, na 5 min przed przyjazdem wpadlem na to, zeby zrobic twardy restart (have you tried to turn it off an on again?), odlaczylem calkiem akumulator, odczekalem, podlaczylem, troche przestalo wyc, a troche nie, dodaje tutaj: “ale wreszcie udalo sie zapalic, troche to wylo to auto obok jednak, dopisuje to teraz, bo juz w komentarzu napisalem i mi sie przypomnialo, ze mialem tu napisac, ale ciezko sie pisze jak musisz prowadizc w tym durnym deszczu,” koniec dodania co mnie zdziwilo, ale leje, autobana jest totalna rzeka i blyskawice, chlop przyjechal, wzial 150zl, przeczyscil i podladowal i po 3h pojechalem doma, swietny dzien;

koszulki

Sunday, 21-06-2009

zamiast robic numery, mamy robione koszulki, no bo co? karol slub, urbek slub, czy cokolwiek jeszcze ma sens?

musze se zrobic wodoglowie bo nie miesci mi sie w glowie

Tuesday, 16-06-2009

przyszedl dzis mej i powiedzial, zebym usiadl, chociaz siedzialem i powiedzial, ze urbek wychodzi za maz; nie do przetworzenia info, chociaz oczywiscie rozumiem ten ruch, ze polak z zona polka w londynie, znajdz sobie irene ochodzka i dlaczego nie verstehen, ale nie jestem na to jeszcze gotow;

karol tez sie hajta w te sobote, no ale powiedzmy, ze on juz jest duzy no i bylo nieco czasu z oswojeniem sie, no a przede wszystkim, byl w wojsku;

tymczasem spotkalem wieczorem artystow i jest ten iranczyk, co tanczy butoh i a tam chodzi i przyprawia mnie o pewna irytacje, bo nie lubie takich pretensjonalnych sralnych inscenizacji, ale to nie jest tak wazne, jak to, ze on zyje tutaj w opolu u oli i grzegorza w pracowni i zaczeli go podejrzewac, ze jest SZPIEGIEM i robi sobie alibi tutaj prowadzac warsztaty w oplau; byla ta informacja o tyle szokujaca, ze ola byla swiecie przekonana o slusznosci tego podejrzenia, a juz minal prawie rok od kiedy ma habilitacje, a zyje wciaz w psychozie po 9/11 i nawet mowila, ze w synagodze w krakowie tak obczajal zakamarki i w ogole duzo pyta o polske i prosil, zeby kupila mu bilet do mediolanu swoja karta!

swoja droga, a powiedziala mi dzis, ze chlopina nie ma wesolej miny, bo nawet jesli jest terrorysta, to ewidentnie o opozycyjnych pogladach, a w teheranie zabawnie nie jest, zlo;

zdjadlem dzis na obiad wczesniej troche koktajlu z truskawek i maslanki, wino z duszona wolowina oraz czeresnie, wiec te 5km do srodmiescia artystow aby uslyszec te niesamowita historie, nie bylo glupie calkiem, nawet mimo, ze oberwalo mi sie oberwaniem chmury jak z rury i musialem zdjac skary mokre w gosciach, ale ciepla noc, powrot na bosaka nie zaziebil mnie;

szykuja sie tez koszulki dinalu wreszcie, skoro nie ma numerow, da sie zyc, bez ubrania, zimno, tyl i przod jak sv; na zdjeciu jest nieznajomy;

weekend come

Monday, 15-06-2009

aha, aha, dawo nie mialem tak wolnego sreekendu, co prawda pisze jakiestam pytania na egzamin i obsluguje zalegle studenty, ale generalnie swoboda, obejrzalem caly drugi sezon underbelly i obiecuje, ze nigdy nie puszcze pary z ust na ps*ch oraz szukam biletu do melbourne na ziem u nas, lato u nich;

kot znowu mnie budzil w nocy i patrzyl sie na mnie ludzkim wzrokiem;

kupilem se ksiazek za $200 przez to glupie przekonanie o slabosci zmarlych prezydentow, nie wiem, jak moglem w mojej owladnietej mania konsumpcji glowie mnozyc to razy dwa cos, tzn podswiadomie, wiadomo;

karol sie hajta za tydzien i nie wiem, naprawde nie wiem, jak mam sie zachowac, bede ryczal;

tymczasem juz na 99% lecimy na wakacje do burgundii, nic tam chyba specjalnie nie ma, ale za dalmacje w zeszlym roku wisze A plaskie etapy dla sprinterow tancerek, moze zrobimy np. alzacja - burgundia, albo burgundia - prowansja, tylk tam juz sa jakies gory i suchosc, a chcemy nie to;

jakos za 2 tygsy pani dyrektor mojej szkoly ma odpowiedziec na pytanie, czy bedzie sie dalo pracowac w przyszlym roku na warunkach, ktore proponuje, czy rozstajemy sie i rzucam robote w adeemie, bo szkoda czasu na umawianie sie z b*ranami; generalnie musze ograniczyc liczbe prac, ktore robie, bo konczy sie szatnia, a zaczyna sie murawa;

zastanawiam sie, czy nie pojechac na jakis krym we wrzesniu, albo do bulgarii, nie wiem tylko, czy maja tam internet? pewnie maja, ale tylko z ircem i altavista, ha-ha-ha;

ogladam tez dauphine libere i naprawde szlachetnie zachowal sie alejandro valverde na mt ventoux wobec sylwestra szmyta, tak.

rozne rzeczy

Sunday, 07-06-2009

skonczyla sie pila w weekendy i ojej; skonczylem 66,6% nauczania/oceniania w oplau i prawie nic w krakau, co znaczy, ze czeka mnie schylek tygodnia z literatura studentow, dla otuchy przeczytalem eszter harragitai, ktora dzieli sie smutkami, stad jest mi lzje, bo wiem, ze to uniwersalne, hajhat, stopa, stopa, werbel (daleki kalambur), generalnie, wszystko bedzie dobrze;

ide dzis na slub (nie wesele zadne), kolegi z it z pracy, bardzo zalujemy i lza sie w oku kreci, ubiore sie ladnie i pojade na rowerze; w ogole ilu se narobilem kolegow z pracy przez te robote w centrali i robote w instytucie, prawie jak z internetu; najbardziej praktyczna znajomosc to jednak profeso ze stanow, bo nigdy nie daje placic za siebie, wiec jak przyjezdza mam 2 tygsy jedzenia za darmo, czekam, az bedzie paczki przywozil z polish ham w puszce, nie no, zarty, nawet czasem place ja, no i uratowalem mu zycie prowadzac po sluzbie zdrowia krajowe; no i jest dyrektorem instytutu w dc i wysyla mi ksiazki na koszt ich, ‘bo moze’j;

zjem jakies sniadanie i zrobie wszystko, zeby nie sprawdzac tych prac, chociaz sa ciekawe, chociaz jakbym to dzis ogarnal, moglbym jutro wyruszyc w jakas podroz rowem;

wczo bylem u jednej, bylo nie bylo, kolezanek z pracy (napisalem ‘kolezanke z pra’ i chcialem nawet zostawic, bo brzmi jak jakis donosiciel stasi) i widzialem jej strych i widoki z niego i niezwykle mi sie podobalo;

inc sie nie dizeje, kupilem se pedaly, ktorych jednak nie chcialem i nie wiem, za to zmienilem se sztyce i szpanerska;

skandale i srekupna srilosc

Thursday, 04-06-2009

wydarzylo mi sie ostatnio, ze smiech i placz, a na pewno upadek; przyszla do mnie robiaca sie na wyrozniajaca studentke, ze dwa lata w jeden robi, obrona, egzaminy i czy moze wpis szybko, jesli bylbym uprzejmy, usmiechy i wzajemna sracja, pewnie, pewnie, dlaczego nie verstehen, daje numer, zeby napisala mi wieczorem, abym nie zapomnial przeczytac jej eseju;

poslalal remindera z usmieszkami, no to czytam, stek bzdur, nudy i grafomanstwo, ale to grafomanstwo juz na 1 stronie kazalo mi wkleic zdanie do google i htrysz, ctrl+c, ctrl+v, sciaga.pl, wybralem jeszcze kilka zdan, kilkanascie zdan, cale akapity i wszystko z roznych bardziej i jeszcze bardziej zenujacych miejsc internetu;

jak przystalo na pamietajacego o idealach sierpnia, napisalem oburzony, zeby napisala se swoja prace i o 930 mi ja przyniosla rano, to uznam, ze cos jej sie pomylilo (laskawca), a ona przylazi rano - pokazuje jej te sztuczke z google - i mowi, ze jakies nieporozumienie, alez panie michale, tyle sie pisze o tym problemie, moga sie pojawic podobne zdania, policzylem do 10, pytam, gdzie ma prace ratunkowa? ja nie jestem stad i nie mam tu komputera, no tak, jak nie ma komputera to jasne; tlumacze jej, ze nawet jakbym nie odkryl (tylko skonczony idiota by nie zauwazyl takich zmian stylu) tych plagiatow (co za baran plagiatuje pierwsze wyniki z google jak wpiszesz ‘pijani kierowcy problemy spoleczne’ - taki byl tytul pracy), to ta praca to jest infantylny stek bzdur, ktore nie maja sensu i nie spelniaja zadnych standardow eseju na studiach, ktore im powiedzialem, na wypadek, jakby zapomnieli, w koncu sa juz na 4 roku studiow i zaraz beda mieli wyzsze wyksztalcenie z sosologii no i kazalem jej isc za drzwi i tyle, in my opinion this is an unhappy woman and ill;

zadzwonilem do dyrektora ds dydaktyki, jaka mamy polityke na to, bo ewidentnie jest to smiech, tym bardziej, ze - nie zrozum mnie zle - nie jestem terrorysta, tematy byly proste, 4-5 stron objetosci to poziom trudnosci, ktory moglby sprawic klopoty w pierwszej klasie gimnazjum, a na 20iles osob, dostalem 2 prace, ktore mozna nazwac socjologicznymi, reszta nic wspolnego z ta nauka, a nawet jako gadanie o jakichs tam rzeczach, to rozmowy w toku podzielic przez ten faszystowski program pospieszalskiego i dalej to niebo i pieklo, bo - jezyk polski - totalna grzana, jakbys zobaczyl/a te brednie, to od razu mi sie kojarzyl taki najgorszy w klasie w pedalowie, ze polonistka go meczy, zeby czytal czytanke, a on duka i kawalki na poziomie jak u mnie w 6 klasie typ napisal o tym jak spedzil swieta, ‘i wtedy wujek wystrzelil z szampana’, teksty jak ‘i tu zaczyna sie dylemat badz nie’, co to jest za ontologiczna rewolucja, zupelnie nowe standardy, wszyscy wala wyniki statystyk, nie interpertuja tego ani slowa i mysla, ze % beda dobrze wygladac; a najgorsze, ze zero pomyslow i oryginalnosci, a ja to gowno musze czytac;

wracajac do histeriiorii, pytam, co sie robi, czy mam jakies pismo, czy co, bez zartow, a on, ze oczywiscie panie kolego, pietnowac, skandal, niemoralne, nieetyczne, jasny sygnal, ze sie nie zgadzamy, ale ja bym jeszcze dal szanse, mowie, panu, ze szansa byla, ale niewykorzystana, ach… rozumiem, no to no tak, tak, no to jest rzeczywiscie bezczelnosc, ale to skoro pani sie broni, to juz moze niech pan ja postraszy, niech napisze te prace porzadnie i dac to 3… brawo, typka wysyla mi prace nastepnego dnia, zamiast MEGA kretynizmow, kretynizmy i zamiast kilkunastu przeklejen, trzy i inne formy kradziezy czyichs pomyslow jak nie robienie cyt. za., tylko prosto walenie takich samych cytatow jak ludzie, ktorych cytuje w bibliografi, co ona myslala, ze ja nie obczaje artykulow, ktore cytuje? upadek;

mysle, szmata, nie ma o czym rozmawiac, w poniedzialek widzialem sie z dyrektorem calym i mowie mu, ze oburzenie srenie, ale generalnie cos trzeba wykonac, bo to zart i to my wychodzimy na debili produkujac takich tanich kombinatorow, a on, ze  to problem, tak, panie kolego, jasne i na radzie zrobimy instytutowe przepisy, jak cytowac, jak nie i bedzie podstawa, zeby dawac szmaty bez gadania, a teraz dalby 3, zeby juz sie mogla obronic i bla bla; no i mialem z nimi ostatnia lekcje wczoraj, oczywiscie wzbilem sie na wyzyny dramatu, ale powiem ci, ze (bo mialem jeszcze chyba z 5 wykrytych przeklejaczy i jeszcze wiecej zenujacych gniotow) dalem im te 3, it’s just a bit of paper, a oni wychodzili z wypisanym na tych bezmyslnych… z ewidentnym poczuciem, ‘udalo sie, co za debil robil problemy’.

a najlepszy byl typ, co chodzi na rozne spotkania naukowe, wypowiada sie itd, ale wali banaly ogolno znane, kto mu zabroni, prace napisal na 3 i chce mu dawac 3, a on mina obrazona i mowi, ze sie nie zgadza, bo pracowal przez rok - a ja mu mowie, ze no wlasnie dlatego ma mocna 3, a on, ze TAK? TO W TAKMI RAZIE NIE WARTO BYLO CZYTAC TYCH WSZYSTKICH TEKSTOW i w ryk, myslalem, ze umre ze smiechu, it’s too real, it’s too real! i naprawde nie sadzilem, ze gdziekolwiek powyzej 6 klasy bede mogl powiedziec moje ulubione ‘dla ocen sie uczysz?’, i dalem mu 3,5 i w ogole dawalem kazdemu, co mu sie chcialo, zeby dostal, poza 5, na szczescie tylko pare osob, zwlaszcza tych z 2 mialo tak malo godnosci, zeby chciec wiecej; podpisalem nieprawde w indeksie, ale zawsze bede mial teoremat thomasa na swoja obrone;

generalnie, zenua jest spora i rychly upadek zachodniej cywilizacji, ale naprawde nie wiem, czy chce mi sie ratowac cheerleaderke, michal; it’s just a bit of paper;

za to wreszcie zaproponowano mnie sosonetu do nauczania w krolewskim, stoleczny miescie golebi i duzo innych rzeczy, niebawem 9 lat dzienniczka;

a najsmieszniejsze, ze po tym, jak w polowie sezonu polapalem sie, ze sa dwie dokladnie tak samo nazywajace sie imie + nazwisko, dziewczeta w krakowie wlacha, okazalo sie, ze byly tez dwie tak samo majace na imie i podobie brzmiace nazwisko majace inne panny i nic dziwnego, ze zawsze maja obecnosc u mnie, zawolaj mnie roztargnionym;

it’s just a bit of paper, see here?

swinska grypa

Wednesday, 27-05-2009

nie moge, co za dzien, lewacy, swinska grypa, neoliberalowie, idealy solidarnosci, zlota baba, amerykany, dziadek mowiacy po angielsku, badania, skierowania, zamienianie sal, nie wierze w to po prostu; jutro testy krwi i x ray

E>

Tuesday, 26-05-2009

http://raadradd.com/urb/old/?n652