Poszedlem rano do roboty, bezsensownej z reszta, bo socjolo po angielsku, kiedy studenci ci nie moga ze mna rozmawiac, nie znasz zagraniczni, potem inna robota, z Malpa, a potem pojechalem ze wspolpracownikiem zobaczyc palac w Zyrowej (trzeba miec jakies cele w zyciu). Po drodze, w Obrowcu obejrzelismy 10 minut B Klasy, 4 bramki, jeden karny (wydrukowany, nabita reka z metra, no ale no) i chlopa, co sie zrzygal jak przyjechal laweta (jako pasazer). No i ‘sedzio, p*dale’. To wiadomo.
Wczo za to, zamiast pracowac bylem zobaczyc konferencje, gdzie zapoznalem dwoje sympatycznych mlodych ludzi, z ktorych jeden chodzi ze mna na angielski w stolicy Polski. Takie oto wyznania.
