wrzesien to i tak najlepszy miesiac jesieni
w czasie, kiedy nie czytalem dzis ricoeura na sloncu, nie robilem zdjec samych nog i jezdzilem na rowerze wciaz obrazony na brutalna rzeczywistosc debili, ktorzy kradna moj nowy licznik i tylna lampke, ale zostawiaja komplet rozowych swiatel, pewnie, bo p*dalskie i transmiter, bo se posprawdzaja godzine na moim przepieknym komputerku knoga, czemu by mieli krasc licznik, zeby liczyc nim na przyklad predkosc i nie usmiechalem sie pod wasem, ze nie musze siedziec w robocie, a do tego dostalem dwa rozrywkowe kursy w krakowie to przytaszczylem sobie do domu silke;
