ale heca
zanim w ogole: ikea to moze i nieco pretensjonalny, ale bardzo tani i prosty sklep, wiec daruj sobie komentarze dziewczyno grabarza, szklarza, psychoanalityka;
otoz, jakis czas temu postanowilismy dokonac ekspansji garderobianej i zakupic pewien system przechowywania ubran u sympatycznych szwedow. generalnie sklada sie on z segmentow, ktore przyczepia sie do szyn mocowanych do sciany;
zaczelismy od 2 modulow, ale szybko polasilismy sie na 3, wiec - mieszkamy w mniejszym miescie, ktore jeszcze nie dostapilo dobrodziejstwa/przelenstwa kapitalistycznego potopu szwedzkiego, pojechalismy do innego miasta po te kolejna szyne aby dodac modul;
rzecz jasna, zakupilismy takze kolejne elementy mocowane na ten modul, polki i takie tam rozne, niby tania ta ikea, ale jak by nie liczyc, kiedy dodajesz i mnozysz robi sie wiecej i nie mozna podzielic obu stron rownania;
przyjechalismy podjarani mania konsumpcji doma, a tu - co za zenada - zapomnielismy kupic glupiej szyny za tuzin zlotych, bez ktorej ani rusz;
no coz, pojedziemy we wtorek, mamy autobane na poludniu polski tutaj, na ziemiach odzyskanych, wiec dla nas to nie az taki problem pojechac te 100km w jedna strone i powrocic;
tymczasem, akurat moj brat w poniedzialek przejezdzal przez krakow, no to kupi szyne a i moze jeszcze pare innych dobrodziejstw, bo mania konsumpcji i strona generuje taka piekna liste zakupow; ale zadzwonil popoludniu, ze jest pozno i ma auto po brzegi wypakowane snowboardami, no to innym razem, pojedziemy we w torek, z reszta;
ale okazuje sie, ze ma mama we srode znow autobana te glupie 200km do duzej metropolii, stolicy polski, no to lista zakupow i bedzie listwa, bedzie piekne szklo itd;
przed chwila podjechaly z gocha, wyciagaja dobra, ja je pakuje i nosze na gore, a mama, ‘ty gocha, a w bagazniku nie ma tej listwy’, ‘-tak, bo zostawilysmy ja przy kasie, oparta o wozek’;
co za zenada;
