oj, prawie to skasowalem, bo
bieglem dzis obok szkoly, w ktorej uczylem sie i zawsze, a nie - przede wszystkim - kolo boja jakis DEWELOPER zbudowal osiedle z warszawy, wow, pamietam jak bylem maly i bylem u najsympatyczniejszego czlowieka swiata, dja romka, to mial normalnie domofon na bramie, wielki swiat;
tymczasem zawsze ja michal, powracam do szkoly pamiecia hiphopowego poety jako do czasow psot i zabaw i dopiero chyba te pare pokolen studentow, ktore zapoznalem na studiach i w robocie, uswiadomilo mi - jak pretensjonalnie by to nie zabrzmialo - jak wartosciowe kolezenstwo i ogolny klimat intelektualny towarzyszyl mnie w murach tej ocenianej jako snobistyczna, instytucji;
smiej sie, powiedz koledze na fejsbuku, zem pozer, ale poza dokazywaniem, z autentyczna zajawka czytalismy szczypiorskiego, komentowalismy wczorajszy teatr telewizji i takie tam, lza sie w oku kreci, zadni ludzie - moze poza dwoma - trzema pracami zaliczeniowymi, co sprawdzalem, nigdy w zadnej szkole nie dali mi tyle inspiracji, no az, druga lza, kiedy minalem varia.odk, ale jakis lobuz zamalowal, musze znalezc knura; nie mowiac o trzeciej, kiedy minalem technoszop (na melodie, kiedy mija supersam);
rozne jakies rzeczy, skresle to, zeby nikt nie czytal, musialem napisac, bo niezle to zabrzmialo mi w glowie, ‘musze koniecznie napisac o tym na blogu’, musze tez koniecznie obciac paznokcie u stop, u stop gory nogami;
bo? bo cos mi sie echofon nie aktualizowal, to pomyslalem wylacz/wlacz dodatek, michal, a tu przegladarka musi sie zrestartowac, to ja dobra, ale dziekuje ci internecie, ze mi zachowales wspomnienia;
