Feb12 2010 tekst

kariera zawodowa

podoba mi sie w pracy, ktora mam, ze w zasadzie nikt mi zupelnie nie mowi, co mam robic, to klawe, tylko trzeba sie pilnowac, zeby nie nie robic nic;

tymczasem w czesci pracy starej, ktora w adeemie instytucji zostawilem latem, nie kazdy chcial zaakceptowac to, ze nie lubie jak ktos mi bedzie mowil, co mam robic, zwlaszcza jesli to nie jest przydatna uwaga, tylko jakis glupi pomysl i musze niby sluchac o nim tylko dlatego, ze ktos jest jakims prorektorem, albo protegowanym prorektora i trudno powiedziec czemu, pomylil sie i mysli, ze wszystko wie najlepiej;

jak mi powiedzial dzis numer, ktory ewidentnie znam, ale musialem albo sam skasowac albo stracic, ktory probowal zdobyc ode mnie kontakt do pewnego pana, zeby o cos zapytac i odpowiedzialem mu, zeby na blogu zapytal, a on, ze “tak, w komentarzach to cos odburnkie, bo to wszysycy wiedza i chce wyjsc na takiego jak Ty socjopate zdystansowane od cywilizacji”, nie ma sensu zgrywac, ze sie wie wszystko, lepiej zapytac albo posluchac; tez kiedys myslalem, ze wszystko wiem najlepiej, to blad;

tymczasem pisze to w zasadzie, bo chce se zanotowac w dzienniczku dwie rzeczy, po pierwsze, ze lubie jak wicedyrektorzy, albo prodziekani i rozni adiunkci i docenci pozdrawiaja uprzejmie i mowia, jakie to byly czasy jak pan robil w adeemie, teraz to nie ma nadziei; troche to przykre, ze instytucja sie sypie, ale za to korytarzowy kredyt jest, stare dzieje z tym ministrem;

dzis ni stad ni z owad zaatakowala mnie klatwa dinala, o ktorej prawie zdazylem juz zapomniec, mej *z pracy* w nocy wyslal mi smsa komus innemu, ze klopoty i zamiast studia studia musialem ulozyc, przepiekny syllabus, a nawet dwa, bo wzialem jeden przypadkowy kursik wiecej, zeby nie robic dziadowskich oszczednosci na sto-dwiescie tysiecy tylko za pelna stawke godzinowa, jest to skomplikowane, ale no; jeszcze bedzie hip-hopowy poniedzialek, chociaz dzis jak juz nie wyszlo to studio, to poszedlem do dzialu it i przesympatyczny mlody czlowiek od serwerow pocztowych i dns pokrotce uaktualnil mnie w kwestii polskiej sceny: jajonasz dalej nie wyszedl;

kmnt