Sep19 2011 wideo

prowadzac konsumpcyjny stosunek do zycia od paru dni mialem zawiazany supelek na chustce do nosa abym kupil dziadka do orzechow, w duce albo przynajmniej w ikei lub na pchlim targu w munster czyli w tk max. od kilku dni, a w zasadzie od kiedy na stole zjawily sie swiezutkie orzechy laskowe. dzis po branczu, ktorym, zostawszy w opolu, staramy sie nazywac obiad po robocie, tlumaczac sobie to tym, ze przeciez tu tez jest urzad wojewodzki, a moze kiedys metro - uswiadomilem sobie, ze masz to masz, nie masz to nie masz, i uzylem szmatki do naczyn, tulejki z tajwanu, ktora mocuje chinskie szkla do aparatu kompaktowego oraz mlotka. nie zdawali sobie sprawy pracowici chinczycy, ze tulejka rozegra pierwsze skrzypce w mojej postmaterialistycznej babci do orzechow - rozbite skorupki nie rozbryzguja na wszystkie strony.

kmnt