irytujace g*wno
nic mnie bardziej nie podk*rwa niz kable, ide biega, sluchawy, cos sie przy jacku rusza, trzeszczy jak nie tak ustawisz, glupi telefon ma wejscie na miniminijacka, wiec jeszcze przejsciowka kolejne trzaski, moglbym hiphopowe demo z wr*clawia nagrac, bieglem dzis i klalem spiewajac, niby mam se kupic na srutuf sluchawy, ale tez jakies albo dla graczy w kantera albo wsi*kow jebsie, nie rozumiem tego swiata;
pobieglem do ojca na imieniny i wepchalem jakiegos sledzia miedzy innymi i zastygniete fądi i nie jest mi dobrze, a jutro rano lecimy z a za granice, do czechoslowacji po jadalna paste do zebow tutifruti i hranulky w rohliku;
nie chce mi sie pisac innych rzeczy, ale staram sie dociagnac do 10 lat bloga, co nie, to costam pisze, ze niby;
