Jul18 2010 obraz

ostatnio mlody bej zamulil nieco i myslelismy, ze to upal no i, ze pani wyjechala to oni zawsze emocjonalnie do tego podchodzili, ale nie jadl itd, wiec piotker go wzial do lekarza, usg, xray i takie tam i, ze rak sledziony, szyt, ale usg, xray, nie ma przerzutow, mozna operowac i te pare miesiecy albo lat dostanie wiecej, no to chlop go schlodzil (mial juz 42 stopnie), podrasowal glukoza i o 6 mu to wyciachal, szwy, wszystko spoko, jutro tylko znowu antybiotyk i za pare dni bedzie na chodzie; przywiezli go do domu, mega dyszal, ale tak troche ogarnial, podnosil sie na przednich lapach, sluchal w miare jak sie do niego mowilo, reagowal, no ale chleb mowi, ze jakby sie zakrztusil kolo 11 pare razy i tyle; wzial go do tego weterynarza, ale on go nawet z bagaznika nie musial wyjac, zeby stwierdzic, ze zdechl; moment tez niezle dramatyczny wybral, bo pada;

good bej is gone

ostatnio mlody bej zamulil nieco i myslelismy, ze to upal no i, ze pani wyjechala to oni zawsze emocjonalnie do tego podchodzili, ale nie jadl itd, wiec piotker go wzial do lekarza, usg, xray i takie tam i, ze rak sledziony, szyt, ale usg, xray, nie ma przerzutow, mozna operowac i te pare miesiecy albo lat dostanie wiecej, no to chlop go schlodzil (mial juz 42 stopnie), podrasowal glukoza i o 6 mu to wyciachal, szwy, wszystko spoko, jutro tylko znowu antybiotyk i za pare dni bedzie na chodzie; przywiezli go do domu, mega dyszal, ale tak troche ogarnial, podnosil sie na przednich lapach, sluchal w miare jak sie do niego mowilo, reagowal, no ale chleb mowi, ze jakby sie zakrztusil kolo 11 pare razy i tyle; wzial go do tego weterynarza, ale on go nawet z bagaznika nie musial wyjac, zeby stwierdzic, ze zdechl; moment tez niezle dramatyczny wybral, bo pada;

good bej is gone

kmnt

kmnt